czwartek, 25 sierpnia 2011

Proszę państwa, oto Adam

Proszę państwa, pozwólcie, że przedstawię. Oto Adam. Adam postanowił podróżować ze mną. Adam jest indywidualistą i jest bardzo małomówny, jednakże jest niezastąpionym wsparciem i towarzystwem w podróży, mimo że jak na Adama ma trochę przykrótkie ręce i nogi;) 


 
Owych „towarzyszy podróży” spotyka się ostatnio na podróżniczych szlakach coraz więcej. Szczególnie często towarzyszą oni samotnym podróżnikom. Zawsze jest komu zrobić zdjęcie, gdy już zdjęcia „z ręki” nam się znudzą. Są oni także swego rodzaju opoką, dają poczucie, że nie jeździ się samemu. Mój znajomy Franek w jakimś hotelu na swojej trasie dookoła świata zrobił zdjęcie czterem takim „towarzyszom podróży”, wśród których był jego kumpel Pablo. Blog Franka nosi tytuł „Franek i Pablo okrążają świat”, chociaż tak po prawdzie tym razem w podróży po Ameryce Południowej towarzyszy Frankowi już Pablo Drugi. Pablo Pierwszy zaginął gdzieś w Kambodży, już pod koniec podróży dookoła świata, którą Franek odbył kilka lat temu. Niepocieszony Franek dał nawet ogłoszenie do policji turystycznej o treści:
Hello! My name is Franek. On the 4th of August 2008 I lost somewhere in the Angkor Wat my little teddy bear- Pablo. For last 13 months we have been traveling around the world together. It was a gift from my mother and the only companion I had all that time, through 17 countries. As you can imagine we’re very close. Really. And now he is gone, alone somewhere in the Cambodian ruins. If you find him, please contact me or send it by regular mail. I promise to return all the costs. It’s not worth a lot of money, but it has great sentimental value for me!

Dodał także zdjęcia Pabla z jego ostatnich podróży. Pablo się nie znalazł. Postawił poznawać świat na własną rękę. Tutaj więcej o historii zaginięcia Pabla.



Takich nietypowych podróżników jest na świecie więcej. Najsłynniejszym z nich jest oczywiście krasnal ogrodowy z filmu „Amelia”. Jak pamiętacie, krasnal należał do ojca Amelii, którego największym marzeniem było zobaczyć cały świat. Amelia wykrada więc go z ogródka ojca i prosi swoją koleżankę – stewardessę, żeby robiła zdjęcia krasnalowi w różnych miejscach świata i anonimowo przysyłała je na adres ojca. Jak można się domyślić, ojciec zainspirowany podróżami krasnala, na koniec filmu pakuje walizkę i sam rusza w drogę.



Naszą podróżniczką była Lola. Gdy ktokolwiek ze znajomych wyruszał w jakąś podróż, zabierał Lolę ze sobą. Dostawał login i hasło do profilu Loli na Facebooku (Lola the Traveller) i dodawał tam jej zdjęcia. Lola zwiedziła w ten sposób pięć kontynentów. Wszystko zaczęło się od tego, że mój znajomy Ostach spotkał Lolę w jakimś ciucholandzie na Pradze,  5 złotych wystarczyło, żeby Lola przyklejona do przedniej szyby w jego Fordzie Sierra wesoło sobie podyndując , zaczęła przemierzać z Ostachem drogi i bezroża. W pierwszą dalszą podróż pojechała Lola z nami do Amsterdamu. Wtedy dostała też ode mnie oficjalnie imię, a ja zostałam w dumie i chwale matką chrzestną Loli. Potem już tylko z rąk do rąk i Lola zobaczyła 5 kontynentów.



Raz wymknęła mi się ukradkiem w Istambule. Gdy przerażona wróciłam, aby jej szukać, Lola jak gdyby nigdy nic czekała na mnie siedząc na ławce, lekko tylko umorusana. W końcu, pewnej nieopatrznej nocy, puściłam ją w podróż z pewnymi Brazylijczykami. Pokazali jej oni Afrykę, Azję i Amerykę Północną, ale w rezultacie Lola utknęła w Brazylii. W zeszłym roku przypuściliśmy więc z Szymkiem misję ratunkową do Brazylii, żeby ściągnąć Lolę z powrotem w Europę. Ale w podróży jak to w podróży, ani mnie ani Szymkowi nie udało się trafić do miejsca, gdzie akurat przebywała Lola. Lola więc wiedzie słodki żywot w Brazylii, czasem tylko flirtując z innymi podróżnikami jej pokroju, których Lola ma w znajomych na Facebooku. Największą jej miłością jest Makak Podróżnik, przystojny goryl, z którym Lola wiedzie otwarty flirt. Osobiście twierdzi, że z Makaka jest niezłe ciacho. W skrytości serca podziwia też Boba Podróżnika, ludzika z klocków Lego, który zaskakuje ją co dzień to bardziej pomysłowymi zdjęciami. Nie ma to jednak podłoża erotycznego, to tylko czysty ludzki niczym niezmącony podziw.

Adam i jego nowy kumpel - Joe z Houston w stanie Texas

Wczoraj byliśmy z Adamem w ruinach Teotihuacanu. To Adam pierwszy wyczuł dziwną energię panującą w tym miejscu. Teraz idę w deszcz oddać Eli klucz od mieszkania, potem opiszę nasze wrażenia z tego miejsca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz