niedziela, 27 października 2013

Jednodniowy wypad do Polski


Wczoraj urządziliśmy sobie wycieczkę do Polski. Tylko na jeden dzień. I nie ruszając się z Deefe. Wczoraj wieczorem bowiem odbyło się spotkanie inauguracyjne AmaPoli, która ma przybliżać Meksykanom polską kulturę. Z tej okazji był barszcz, paszteciki, szarlotka oraz projekcja filmu "Chłopaki nie płaczą" ("Chicos no lloran"). Wcześniej zaś zmówiłam mieszkające tu Polki na wspólne babskie polskie śniadanie.



Pięć Polek w kawiarni wywołało niemałe poruszenie. I słusznie, bo to Polki nie z pierwszej łapanki! Ela (obok mnie) to autorka filmu "Dom Warszawa - Meksyk", którego premiera odbyła się niedawno w Kinie Iluzjon. Poznałyśmy się przy okazji organizacji Dnia Niepodległości Meksyku w Warszawie. Dalej siedzi Isia, jedna z twórczyń AmaPoli oraz gwiazda meksykańskich telenowel. Studiowałyśmy razem na Cesli, a potem spotkałyśmy się przypadkiem na ulicy w Deefe. Sylwia (druga od prawej) to korespondentka Polskiego Radia w Meksyku. O tym, że powinnyśmy się poznać powiedziało nam dwudziestu kilku wspólnych znajomych na Facebooku. Ela (po prawej) jest projektantem graficznym (!) i mieszka w Meksyku od 4 lat. Była moim kontaktem z Meksykiem, a jej mieszkanie pierwszym miejscem, w którym poczułam się w Meksyku jak w domu.

Tak cudownie i po polsku przywitany dzień nie mógł ot tak się skończyć. Był godnie kontynuowany wieczorem w pięknym i wielkim domu Isi, a dokładniej w naszym tymczasowym pokoju, gdzie gościmy z Aaronem przez pięć dni w Deefe. Nasz pokoik zamienił się bowiem z salę kinową z prawdziwego zdarzenia. Projektor wyświetlał na ścianie film "Chłopaki nie płaczą"z hiszpańskimi napisami, zaś bar częstował polskimi specjałami takimi jak mój barszcz, paszteciki Isi, przebojowa szarlotka Uli i murzynek Ani. Sala kinowa zgromadziła zaś mieszkających tu Polaków, ich drugie meksykańskie połówki, tutejszych fanów kultury polskiej oraz wiernych adeptów nauki języka polskiego.

Wszystko to za sprawą Isi i Uli, które założyły AmaPolę - organizację, która ma przybliżać Meksykanom kulturę polską. "Amapola" to po hiszpańsku mak, jakże polski w swej naturze i kulturze kwiat. Tutaj można to słowa rozbić także na "ama" (kochaj) oraz "pola" (która jest odniesieniem do Polski albo... pól). Wczorajszy wieczór był inauracją działalności AmaPoli, która w przyszłości chce organizować także wspólne kolacje, warsztaty kulinarne, polską bibliotekę oraz inne aktywności związane z polską kulturą. 9 listopada, w sobotę, AmaPola opanuje trajinery w Xochimilco - na pływających po kanałach kolorowych łódkach odbędzie się radosna fiesta z okazji Dnia Niepodległości Polski.

Wszystko możecie śledzić na facebookowej stronie AmaPoli.

Patryk je barszcz, a poza tym to organizuje w Meksyku kursy języka polskiego.

Meksykanie zajadają się moim barszczem.

Zapach pieczonych pasztecików przeniósł nas z Meksyku w środek polskiej Wigilii.
Niektórzy meksykańscy goście nie zapomnieli o odpowiednim, wieczorowym stroju.
Isia i Ula snują plany na przyszłość AmaPoli.

Publika przyklaskuje.
Sala kinowa.
Polskie "Pulp Fiction" nie mogło się obyć bez sławetnego cytatu. Oto jak brzmi słynne "zrobili mu z dupy jesień średniowiecza" po hiszpańsku.
Bunkrów nie było, ale też było zajebiście!
Reprezentacja Polski na wczorajszym meczu.

2 komentarze:

  1. o a w jakich telenowelach grała koleżanka Isia?? bo akurat jestem fanką telenowel meksykańskich :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Serdecznie pozdrawiam! Jak milo poczytać tyle konkretnych i co najlepsze prawdziwych artykułów o Meksyku! Na pewno będę tu często zaglądać.
    Dopiero zaczynam blogowanie, postanowiłam dzielić się swoimi doświadczeniami w Meksyku i jak być w związku na odległość. Mój chłopak mieszka w Mexico City, ja niedługo dołączam haha!

    OdpowiedzUsuń