piątek, 15 listopada 2013

Duch święty w spreju, mydełko na podwójne szczęście i perfumy na deszcz pieniędzy

Szczęście, które masz Ci nie wystarcza? Umyj się mydełkiem na podwójne szczęście! Szef nie płaci w terminie? Poperfumuj się do pracy specjalną wodą kolońską. Na bazarkach w Meksyku znajdziesz leki na wszelkie życiowe dolegliwości. Za jedyne 2,50 zł można kupić sobie powodzenie na każdej linii.

Właśnie do jednego z takich sklepików udaliśmy się, by odczarować polskie Święto Niepodległości. 11 listopada spędziłam w San Cristóbal de las Casas z czwórką podróżujących po Meksyku Polaków. Anię i jej znajomych - Ninę, Piotrka i Michała - poznałam dzięki temu blogowi. Ania w swoim komentarzu pod moim postem o Święcie Zmarłych napisała, że Mexico Magico Blog był dla niej otuchą przed planowaną właśnie podróżą do Meksyku. Głęboko połechtało mnie to, jak go określiła "Piękna alternatywa do - nie ujmując nikomu - pamiętników pensjonarskich w wydaniu par przeważnie... Poczucie humoru plus "językowa nonszalancja" to się czyta a i pewnie słucha". Kazałam jej się natychmiast do mnie odzywać, żeby się w Meksyku spotkać. Zupełnie przypadkiem wpadłyśmy jednak na siebie na ulicy w San Cristobal i świetnie spędziłyśmy razem 11 listopada. Do tego, że totalnie się w Ani zakochałam, doszła jeszcze wspólna polska kolacja w hostelu Iguana. Był tradycyjny barszcz, polska muzyka i mnóstwo gości, którym mogliśmy opowiadać o najlepszych stronach polskiej kultury. Taki Dzień Niepodległości to ja rozumiem!

Wcześniej zaś wybraliśmy się razem na bazarek, a dokładniej do mojego ulubionego sklepiku, do którego zaprasza wielka figura Santa Muerte. Te kilkanaście metrów kwadratowych jest dla mnie ciekawsze niż większość muzeów w San Cristóbal i innych miejscowych turystycznych atrakcji.


Ania podbiła moje serce tym, że Meksyk robi tzw. migusiem, bo... w przyszłą sobotę bierze ślub. W podróż przedślubną ruszyła sama, bez wybranka. W sklepiku kupiła olejek z czerwoną Świętą Śmiercią, która przynosi szczęście w miłości. Sprzedawczyni poradziła, że skuteczniejsza jest inna odmiana podobnej substancji, odpowiednio droższa oczywiście. Ona nie potrzebuje takiego szczęścia - mrugnęłam oczkiem do sprzedawczyni - ma już wyznaczoną datę ślubu.

Woda kolońska "zrzuć gacie" (w środku) oraz perfumy "idealne na wygranie jakiejkolwiek batalii" (z przekonującym zdjęciem Krzyżaków)

Świeczka "zawołaj klienta" sprawi, że do twojego sklepiku tłumy będą walić jak nie drzwiami to oknem

Mydełko "rozdziel kochanków" (jak w starożytnej Grecji) oraz mydełko "deszcz pieniędzy" (które lecą na spadochronach wraz z kumplami samochodami wprost na kształty ponętnej blondyny)

Świeczuszka "zawrzyj usta" przeciwko plotkom i gadułom (mam już typ na adresata prezentu;) tak. o Tobie mówię, kochana:*)

Perfumy "umyj samochód" zapewne wykonają ten smutny obowiązek za ciebie
Perfumy "pasterz dziecięcia" pomoże ci wychować dziecko, które pragnie być emo
Perfumy "zapłać mi prędko" w sam raz pod choinkę dla Adama ze Snu Pszczoły

Sprej "ja dominują nad mą kobietą" z mrocznym władcą i klęczącą błagającą o litość babą. Wystarczy, że pryśniesz jej w twarz i jesteś El Dominator.


I bezpieczna przeciwwaga dla pań "ja dominuję nad mym chłopem". Palisz w pokoju świeczkę i jest równowaga w przyrodzie, gdy twój pan da ci sprejem w twarz


"Ja mogę więcej niż ty" też powinno rozwiązać niejeden problem w związku.


Ale zamiast się rozdrabniać na relacje damsko-męskie lepiej "dominować nad wszystkim". Jak przystojny faraon w kolorowym wdzianku obok naparu z ropuchy.

"Pokorne jagnię" tudzież "potulny baranek" "z feromonami" pozwoli ci złamać chłopa wpół przy użyciu białej skarpetki. Perfumy "otwórz drogę" pozwolą wam pomaszerować szczęśliwą drogą pod niespaloną tęczą aż do worka wypchanego dolarami.


Na problemy też zawsze pomoże dobry wujek z Ameryki "Janek Pieniądz". Ten to się umie ustawić!


Do Janka dołącz perfumę "deszcz szczęścia", a będziesz potrzebował parasola do ochrony przed spadającymi ci na głowę samochodami i samolotami. Na ciało blondyny oczywiście, deszcz szczęścia zawsze pada na ponętne blondyny.


Jeśli takie deszcze niespokojne cię nie bawią i chciałbyś pozyskać kasę bardziej naturalnymi w przyrodzie sposobami, kup mydełko "chcę pracę wkrótce". Zobaczysz las rąk pracodawców, którzy chcą cię zatrudnić. Wszyscy będą schludnie ubrani i uczesani, a ty będziesz w nich przebierać jak w ulęgałkach. Składanie cv to zbędny kłopot, zamiast pisać takie nudziarstwa - kup sobie mydło


Jakby tego szczęścia było mało, to je sobie dodaj i pomnóż przez dwa. "Podwójne szczęście" za jedyne 5zł.
No i turystyczne grupenfoto pt. "Ze śmiercią nam do twarzy".


Święta za pasem, więc szybko mi mówcie: czego Wam potrzeba? Składać zamówienia proszę. Przywiozę Wam szczęście w plecaku. Komu komu bo jadę do domu!

2 komentarze:

  1. hola!

    z radością spieszę donieść szanownej Autorce, że grono wielbicieli Jej bloga jakiś czas temu poszerzyło się o jedną zbłąkaną w Meksyku duszę ;)

    moment ujawnienia tego faktu nie jest przypadkowy - następuje w wyniku zbiegu okoliczności, lecz towarzyszy mu pełna premedytacja. już objaśniam. otóż, zajrzałam tu jak zwykle co parę dni, spragniona nowych magicznych opowieści - i proszę, notka o polsko-polskim spotkaniu w San Cris! a tak się składa, że jest to najbliższy przystanek na trasie mojej przeprawy przez Chiapas (dotrę dziś, chyba wczesnym popołudniem, i pobędę do północy) - więc jeśli nadal tam stacjonujesz i miałabyś ochotę ugościć jeszcze jedną rodaczkę, to polecam się z całego serca :)

    nie mam pojęcia, czy zdążysz odczytać mój komentarz na czas. ja w każdym razie za parę godzin nie będę miała już dostępu do sieci, więc naskrobię tu mój meksykański numer telefonu: 3317858440.
    tylko tak na wszelki wypadek, co by nieco dopomóc losowi ;)

    pozdrawiam gorąco!

    viki

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety ten wpis pisałam już z Palenque, gdzie jestem cały czas. Powinnam tu zostać jeszcze jedną noc albo dwie, potem Villahermosa. Jakby co mój numer - 5558266908

    OdpowiedzUsuń