piątek, 24 października 2014

8 smakołyków do skosztowania w Guadalajarze

Guadalajara to stolica stanu Jalisco oraz wszelkich stereotypów na temat meksykańskiej kultury. To stąd pochodzą mariachis, tequila i charreria (kowbojska sztuka wywijania lassem). Jalisco jest także ojczyzną salsy Valentina, przez swoją ostrość zwanej także Violentiną. Można tu także skosztować kilku lokalnych smakołyków, które tradycyjnie już ułożyłam w zgrabną ósemkę:

1) Tortas ahogadas - najbardziej rozpoznawalne danie kuchni z Guadalajary i dobry przykład na to, jak sprawić, by zwykła kanapka mogła stać się daniem obiadowym. No dobra, nie taka zwykła, bo torta ahogada przygotowywana jest ze specjalnej, typowej dla tego regionu bułki - birote, która ma to do siebie, że jest raczej słona, a nie słodka (bo w Meksyku raczej niesłodkiego pieczywa się nie uświadczy). W środku znajdziemy posiekaną wieprzowinę, a wszystko jest polane pomidorowym sosem, przez co tortę ahogadę je się nożem i widelcem. Reszta dodatków jest już kwestią umowną.


2) Carne en su jugo - czyli mięso w soku własnym. Nasz absolutny faworyt spośród wszystkich smakołyków z Guadalajary. Coś pomiędzy zupą a gulaszem. Mięsem, które jest głównym bohaterem, jest tu wołowina, a do "soku własnego" dochodzą jeszcze soki z zielonych pomidorków, chili, czosnek i obowiązkowa kolendra. Wszystko oczywiście skrapiamy limonką (oczywiście, bo w Meksyku limonka jest wszędzie, nawet fabrycznie w czipsach i majonezie).


3) Tejuino - napój ze sfermentowanej kukurydzy z sorbetem z limonki. Do tego obowiązkowo sól, pan jeszcze pytał nas, czy nie za mało. Lokalny smakołyk ze stanu Jalisco. Można go kupić na rogach ulic, gdzie ustawiają się panowie i panie z beczułkami tego smakołyku. Pochodzenie napoju nie jest znane, ale Meksykanie upierają się, że pochodzi z czasów przedhiszpańskich i że był napojem bogów.




4) Tepache - kolejny napój i kolejny ferment. Tym razem napój ze sfermentowanego ananasa. Warto podkreślić, że w przypadku obu napojów fermentacja trwa krótko, więc złe wieści dla miłośników alkoholowych uniesień: tejuino i tepache zawierają śladowe ilości alkoholu. Teraz tepacz produkowany jest już komercyjnie i taśmowo, można go kupić w etykietowanych butelkach.




5) Vampiros (albo Volcanos) (po prawo) - jak już wiecie: w Meksyku każda wioska ma swoją wersję taco, które - żeby było trudniej - nie nazywa się taco, tylko w każdej wiosce inaczej. A przecież to zawsze kukurydziany podkład i coś na wierzchu! Ulice Guadalajary są zdominowane przez vampiros, zwane też volcanos. To takie tacos dorados, ale nie złożone, tylko rozłożone. Podobno pochodzą z Sonory, ale dokładam je tutaj do pełnej ósemki ze względu na częstotliwość ich występowania w GDL.


6) Birria - gulasz z baraniny, tudzież z kozy. Na zdjęciu powyżej znajdziecie go na tacosie po lewej stronie, a tu obok mięso, z którego owy gulasz się wyrabia. Tradycyjnie była to koza i wszyscy znajomi stąd upierają się, że to musi być koza. W praktyce jednak coraz częściej jest to baranina albo i inne mięsa. Posiekana na drobne kawałeczki powinna być duszona na ogniu przez około 6 godzin. Może być serwowane w tacos albo jako osobne danie.



7) Caldo Michi-Michi - zupa rybna typowa tylko i wyłącznie dla Mercado San Juan de Dios w Guadalajarze. Podobno wymyślili ją Chińczycy tudzież Japończycy, którzy mieli swoją restauracyjkę w barowej części bazaru. Jej nazwa wzięła się wedle targowej legendy od rybnych odpadków wyrzucanych lokalnym kotom. Gdy je wołali krzyczeli "michi, michi", co podobno znaczy "kici, kici" w ich języku. Teraz legendarną zupę mozna kupić praktycznie na każdym stoisku. Oczywiście nie obyłaby się bez chili w środku ;)

8) Cantaritos (albo Jarritos) - typowy drink na bazie cytrusów i tequili (czym by było to zestawienie bez tequili!). Cantaritos mogą występować w wersji płynnej (wyciśnięte owoce limonki, pomarańczy, grejpfruta + woda gazowana), ale bardziej typowo jest, gdy są serwowane w całości w miseczce. Wszystko zalane jest soloną tequilą. Podobno najbardziej legendarnym miejscem do szkosztowania tego specjału jest bar Parian w Tlaquepaque (to takie San Cristobal Guadalajary albo coś jak Cholula w Puebli). Tego specjału ze względu na zaporową cenę w barze Parian nie skosztowałam, do tej pory żałuję, więc zdjecie z www.shotfest.com.


Zobacz też: 8 smaków Puebli, o których nie przeczytasz w przewodniku

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz