poniedziałek, 19 stycznia 2015

"To lepsze niż LSD". Surrealistyczny ogród pośrodku meksykańskiej dżungli

Tu pod wodospadem na golasa kąpał się Salvador Dali. Swój teledysk "We are the people" kręcili tutaj Empire of the Sun. Wielu artystów szukało inspiracji spacerując między 36 surrealistycznymi konstrukcjami. Wśród kwitnących co drugi krok orchidei, wielkich motyli, kolorowych ptaków i bujnej, upajającej roślinności. W czasach świetności ogrodu żyły tu jelenie, oceloty, węże i flamingi.



40-hektarowy surrealistyczny Ogród Eden leżący pod miejscowością Xilitla w stanie San Luis Potosi wciąż konsekwetnie pomijany jest przez przewodniki i programy wycieczek po Meksyku. Przez cały dzień naszych po nich wędrówek spotkaliśmy tylko jedną parę Meksykanów, którym psuliśmy randkę, bo gdyby nie my - mieliby ten raj tylko dla siebie.

Cały tajemniczy ogród wziął się z marzenia, snu na jawie. Snu śnionego przez Edwarda Jamesa, milionera, syna amerykańskiego magnata kolejowego i szkockiej arystokratki. W młodym wieku odziedziczył on ogromną fortunę po ojcu oraz wuju i całe życie poświęcił na jej trwonienie. Trwonił jednak z fantazją. Pragnął być artystą, ale rzec by można, że talentu akurat za pieniądze kupić się nie da. Zamiast więc ze swojej poezji, bardziej znany jest na świecie za mecenasowanie wielu surrealistycznym artystom, m.in. Salvadorowi Daliemu. Do Meksyku przybył w 1944 roku odwiedzić swojego przyjaciela w Cuernavace. Stamtąd rozpoczął swoją podróż po kraju.

Do regionu Huasteca Potosina, gdzie leży Xilitla, trafił pod koniec 1945. Podobno pewnego razu otoczyła go tutaj chmura kolorowych motyli. Edward James odczytał to jako znak i na do końca życia związał się z ziemiami, gdzie spotkała go ta magiczna przygoda. Miejsce owego zdarzenia postanowił uczynić jeszcze bardziej magicznym wznosząc tu swój wyśniony, surrealistyczny ogród, który nazwał Edenem. Jego marzenie na prawie 30 lat dało pracę 150 osobom z miasteczka: murarzom, stolarzom, ogrodnikom. Najwyższa z szalonych konstrukcji służyła za kinematograf, skąd James wyświetlał filmy dla lokalnej społeczności.

W 2007 roku, w setną rocznicę urodzin Edwarda Jamesa ogród udostępniono do zwiedzania. Dzieło niespełnionego artysty w końcu ujrzało światło dzienne. Nietypowe dzieło epoki surrealizmu zaczęło zachwycać lata po przebrzmieniu swojej epoki. Zachwycać może i bardziej niż obrazy, rzeźby i filmy. Bo zachwyca wszystkimi, pięcioma zmysłami.



Stouf, który jest wyższy od całego meksykańskiego społeczeństwa, mógł w końcu poczuć się jak Guliwer w krainie olbrzymów


Nando, który jest ogrodnikiem, dostawał tutaj botanicznego orgazmu. "Dlaczego te wszystkie rośliny niepodpisane? Przecież to jest ogród botaniczny!" - biegał między poszczególnymi okazami z podniecenia machał rękami.



Ogród na bluzce Iski prawie tak magiczny jak ten wokół.






Pod tym wodospadem kąpał się Salvador Dali. A teraz kąpię się ja.



Ogród zainspirował minisesję, którą zrobiłam zespołowi Aarona:






Xilitla w drugiej części klipu.

3 komentarze:

  1. Pięknie, cudownie, no niesamowicie!!! Ja tam zara jadę!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. istna bajka! roslinnosc ladnie sie zgrala z archiekturá

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ten blog! Swietnie się czyta i duzo pozytecznych informacji!Jezli wczesniej mialam jakies watpliwości co do wyjazdu na dluzej do Mexyku to wszystkie się właśnie rozwiały, dzięki! Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń