poniedziałek, 30 kwietnia 2018

8 porad na wyjazd do Meksyku, o których nie przeczytasz w przewodniku


 1) Pamiętaj, że autobusy ADO to nie wszystko
Kiedy szuka się w internecie informacji na temat autobusów po Meksyku, wydaje się, że jedyną opcją są duzi przewodnicy typu ADO (kursuje po południowym wschodzie Meksyku) czy Primera Plus (obejmuje głównie regiony na zachód i północ od miasta Meksyk). Przewoźników po Meksyku jest jednak bez liku! I są to opcje często o wiele tańsze. Na krótszych trasach jeżdżą colectivos w postaci najczęściej busików, zwanych też combis (czasem colectivo oznacza też pick-upa, którego paka została przekształcona na miejsca do siedzenia albo taxi colectivo, czyli taksówkę, w której sprzedaje się poszczególne miejsca). Na dalszych trasach, szczególnie tych najpopularniejszych, kursują autobusy drugiej klasy, tzw. autobuses de segunda. Niech Was nie zmyli jednak ich nazwa - takie autobusy bardzo często w niczym nie odbiegają standardem od ADO, a kosztują nawet trzy razy mniej. Autobusy takie nie odjeżdżają zazwyczaj z dworców ADO, a z innych lokalizacji, o które warto zapytać miejscowych (taksówkarze wiedzą wszystko!). Dla przykładu: tanie autobusy do Chiapas z miasta Meksyk odjeżdżają z Plaza de la Soledad (niedaleko Metra Candelaria) codziennie co pół godziny od 17:00 do 19:00, przewoźników jest tam kilkunastu. Autobusy te w zależności od standardu kosztują od 350 pesos (czasem można stargować do 300) do 550 pesos (z luksusami typu rozkładane prawie na płask siedzenia i prywatne ekraniki z filmami jak w samolocie). Na niektórych trasach ciężko jednak znaleźć bezpośrednie tanie połączenia (np. San Cristóbal-wybrzeże Oaxaki). W takich wypadkach polecam zaopatrzyć się w bilety ADO (na ich stronie internetowej) dużo wcześniej - kupując z wyprzedzeniem można znaleźć naprawdę świetną promocję. Uwaga: autobusy w Meksyku generalnie przesadzają z klimatyzacją, ziębią niemiłosiernie, więc polecam wziąć na pokład coś ciepłego.

2) Kup meksykańską kartę SIM
Zakup meksykańskiej karty SIM ułatwi nam znacznie życie i zredukuje koszty wycieczki. Praktyczne też będzie posiadanie internetu w komórce. Najpopularniejszą w Meksyku siecią o największym zasięgu, praktycznie monopolistą, jest Telcel. Karta SIM kosztuje kilkadziesiąt pesos i jest standardowo w trzech rozmiarach. Polecam od razu zaopatrzyć się w jakiś pakiet, np. Sin Limite (tutaj znajdziecie ich opis). Dodam jeszcze, że pakiet Sin Limite oferuje także bezpłatne połączenia do USA i Kanady. Działa także w USA i w Kanadzie dokładnie na tych samych warunkach, co w Meksyku! Z moją meksykańską kartą SIM jeżdżę więc do północnych sąsiadów i mam tam nieograniczone połączenia oraz internet w komórce. A wszystko za 10 dolarów na miesiąc, zamiast za 50 (tyle kosztowałaby podobna usługa u telefonii amerykańskich i kanadyjskich). Konto w komórce można doładować bezpłatnie w każdym sklepie sieciówki Oxxo oraz w innych miejscach (zazwyczaj jest info przy wejściu), a także przez internet na stronie Telcela (tutaj) używając np. polskiej karty płatniczej albo PayPala. Na stronie można założyć sobie także konto i monitorować wszystko, co dzieje się na naszej komórce (np. zużycie danych internetowych), albo też aktywować dany pakiet (bardzo przydatne, gdy jest się np. w Stanach). Jeszcze jedna uwaga: dzwoniąc na nasz numer albo używając go jako Whatsappa przed numerem wpisujemy +52 1.


3) Papier toaletowy wyrzucaj do kosza
Kanalizacja w Meksyku nie ma dobrej przepustowości i papieru nie wrzuca się do muszli, a do stojącego obok kosza. Tak po prostu, jak w wielu miejscach na świecie. I tak, i po jedynce, i po dwójce (moi turyści zawsze pragną takiego wyszczególnienia). W niektórych miejscach i hotelach takiego obowiązku nie ma, ale nie polecam tego zakładać z góry, bo może nas spotkać niemiła niespodzianka w postaci zatkanej toalety.



4) Weź pod uwagę wypłaty z bankomatów
Większość przewodników i biur podróży doradza zabranie ze sobą do Meksyku dolarów i mam wrażenie, że robi tak większość turystów, zupełnie zapominając o możliwości wypłaty pieniędzy z bankomatu. Ostatnio sprawdziliśmy ze szwagrem, że w przypadku jego banku (mBank) takie wypłaty opłacały się o wiele bardziej niż podwójna wymiana pieniędzy w kantorze. Jest to o wiele łatwiejsze, bo bankomat w niewybitnie turystycznych miejscach w Meksyku jest o wiele łatwiej znaleźć niż kantor. Za wypłatę bank meksykański kasuje sobie kilkadziesiąt pesos, zazwyczaj od 30 do 60 (najtaniej znalazłam raz za 15), kiedy więc nie chcemy przepłacać, a np. na dworcu stoi obok siebie kilka bankomatów można sprawdzić tę kwotę, zrezygnować z kontynuowania transakcji i sprawdzić, ile liczą sobie w innych. Uwaga: bankomaty meksykańskie najpierw dają pieniądze, a potem kartę, o której apeluję, żeby pamiętać (sama, nieprzyzwyczajona do tej kolejności zostawiłam kartę w bankomacie ze trzy razy). Możliwości płatności kartą w Meksyku są mniej popularne niż w Polsce, jednakże wciąż dostępne w bardzo wielu miejscach.
Kilka rad na temat kantorów: Oczywiście jeśli chcemy zabrać ze sobą gotówkę, to najlepiej zabrać właśnie dolary. W Cancun i w innych turystycznych kurortach ceny wręcz podane są w dolarach i można w nich płacić, jednak ruszając dalej w Meksyk radzę się do tego nie przyzwyczajać, bo taka możliwość ogranicza się naprawdę do kilku turystycznych lokalizacji (a w nich do najbardziej turystycznych ulic). Poza tym zaznaczam, że w takich miejscach kurs jest raczej złodziejski. W większości kantorów, w których wymienia się dolary, wymienia się także euro. Pozostałe waluty wymienić będzie już trudniej. Korzystny kurs ma zazwyczaj Banco Azteca (znajduje się najczęściej przy sklepach RTV AGD Elektra). W większości innych banków nie wymieni się pieniędzy, jeśli nie ma się u nich konta. Zaskakującym faktem jest świetny kurs wymian na lotnisku w mieście Meksyk, takiego kursu nie widziałam nigdzie indziej w Meksyku. Warto mieć banknoty studolarowe, jest na nie inny, lepszy kurs niż na mniejsze nominały. Uwaga: w wielu miejscach w Meksyku, by wymienić pieniądze trzeba mieć ze sobą paszport. Często ustawia się też limity wymian, zazwyczaj można wymienić jednorazowo max 300 dolarów.

Fot. Carlos Pena/Interjet
5) Pamiętaj o samolotach wewnątrz Meksyku
Moi meksykańscy znajomi często się dziwią, że wciąż jeżdżę po kilkanaście godzin autobusami. Po co - Meksyk ma przecież świetnie rozwiniętą sieć lotnisk i wewnątrzkrajowych połączeń. Polecam wziąć je pod uwagę przy planowaniu podróży po Meksyku - uczynią one naszą podróż mniej męczącą i zaoszczędzą cenny wakacyjny czas. Czasem ich cena (zwłaszcza jeśli pomyśli się o tym z wyprzedzeniem) niewiele różni się od kosztu mordęgi w autobusie. Moim ulubionym przewoźnikiem jest bez wątpienia meksykański InterJet - mają przystępne ceny, a naprawdę dobry standard (w tym dużo miejsca na nogi i darmowy drink alkoholowany na pokładzie). Innymi ekonomicznymi opcjami są także tani przewoźnicy pokroju europejskiego Ryanaira: Volaris oraz Vivaaerobus. Są oczywiście jeszcze inni przewoźnicy: Aeroméxico, Calafia, Aeromar... Połączeń można poszukiwać w wyszukiwarkach lotów (na przykład tutaj). Najpopularniejszą stroną wyszukującą okazje na połączenia z Meksyku (odpowiednik Fly4Free) jest Gurú de Viaje.

6) Nie skreślaj jedzenia na ulicy
Jedzenie na ulicy jest jedną z moich ukochanych rzeczy w Meksyku i czymś, za czym chyba najbardziej tęsknię, kiedy stąd wyjeżdżam. Dostrzegam jednak u wielu podróżników z Polski lęk przed tego typu miejscami. W większości niesłusznie! Jedzenie na ulicy jest przepyszne w nim cały klimat Meksyku! Wielu z potraw tam przyrządzanych nie znajdzie się w restauracjach. A jeśli się znajdzie - to nie będzie pewnie smakować tak samo. Oczywiście, czasami warunki sanitarne odbiegają od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni, a osoby o szczególnie wrażliwych żołądkach powinny się mieć na baczności (jak wszędzie w Meksyku). Nie zauważyłam jednak, by ludzie jakoś nagminnie się ulicznym jedzeniem zatruwali. Nie zatruł się nim nikt z odwiedzających mnie znajomych. Ja też nigdy się nie zatrułam. Zatrułam się za to dwa razy w całkiem przyzwoitych restauracjach. Oczywiście, klątwa Montezumy jest jedną z częstszych zmor polskich turystów w Meksyku, zazwyczaj jednak wiąże się po prostu z inną florą bakteryjną i często jest kwestią bardzo indywidualną. Nie można pić tu wody z kranu, zaleca się też osobom wrażliwym nie myć nią zębów. Do odkażania owoców i warzyw tanio w aptece można kupić podręczny odkażacz. Zaznaczę tylko dla ścisłości, że ja myję zęby, owoce i warzywa zwykłą kranówką. Ale każdy organizm jest inny. Klątwa spotyka wielu, nawet tych, którzy się jej zupełnie nie spodziewają. Nawet tych, którzy bardzo na to, co jedzą, uważają. I odstawiają sobie od ust świetnego, unikalnego meksykańskiego ulicznego jedzenia.

7) Pamiętaj o łatwych konsultacjach medycznych przy aptekach
Jeśli z powodu jakiejś niezbyt ciężkiej dolegliwości potrzebujemy spotkać się z lekarzem pierwszego kontaktu (a na przykład z różnych powodów nie chcemy lub nie mamy możliwości załatwić konsultacji poprzez ubezpieczyciela), polecam pamiętać o łatwym sposobie: konsultacjach medycznych przy aptekach. Wiele aptek oferuje usługę lekarza, która kosztuje naprawdę niewiele, zwykle kilkadziesiąt pesos (zazwyczaj 30-50), czasem jest ona za darmo.


8) Dawaj napiwki
Meksyk jest krajem, w którym daje się napiwki. To absolutna norma, absolutny standard. Apeluję więc, by napiwki dawać. Bo w Rzymie zachowywać się trzeba jak Rzymianie. Zazwyczaj jest to tutaj od dziesięciu do kilkunastu procent, ale oczywiście można dać więcej. Szczególnie, że często to dla nas grosze, a takiemu kelnerowi napiwek może naprawdę osłodzić życie. Napiwki daje się w barach, restauracjach, hotelach, daje się je bagażowym, przewodnikom, naszym prywatnym przewoźnikom lub kierowcom. O tej radzie pewnie akurat, wbrew moim hucznym zapowiedziom w tytule tego wpisu, przeczyta się w przewodniku, pisze o tym wiele polskojęzycznych publikacji o Meksyku. Dostrzegam jednak w tym temacie wiele wątpliwości wśród naszych rodaków. Tak więc przypominam i jeszcze raz apeluję: dawajcie napiwki!


Macie jakieś doświadczenia w tych tematach? Co byście dodali do tej listy? O czym nie wiedzieliście przed przyjazdem do Meksyku, co zaskoczyło Was na miejscu? 



Zobacz także: Co zabrać ze sobą do Meksyku?

9 komentarzy:

  1. Dzien dobry.Z tymi napiwkami to bez przesady.Jak nie zasluzono na napiwek np.w restauracji to tez sie nie daje.Nie zawsze daja 10%.A poza tym obsluga w restauracjach-w wiekszosci- jest slaba....

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam, że uliczne jedzenie jest super. Drobny napiwek zawsze jest mile widziany, ale nic tak nie wywołuje uśmiechu i sympatii, jak kilka słów po hiszpańsku, najlepiej w formie komplementu, nawet z ceny chętniej zejdą dla takiego klienta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jedzenia ulicznego nie jem ze względu na wrażliwy żołądek. W czasie moich pierwszych miesięcy pobytu w Meksyku niestety kilka razy leżałam z miską przy łóżku :< Wody do gotowania używam tylko tej butelkowej, ale zęby już myję w normalnej ;)

    Dobrze wiedzieć o tych autobusach, bo przeważnie korzystam z ADO a ceny mają niestety wysokie.

    Co do rzeczy które mnie w Meksyku zaskoczyły to z pewnością brak rozkładu jazdy tych mniejszych autobusów w stolicy. Nigdy nie wiadomo kiedy przyjedzie Twój autobus..ani czy też się zatrzyma przy przystanku,więc lepiej machnąć panu kierowcy by się jednak zatrzymał:)

    A z takich rzeczy bardziej prozaicznych to warto posiadać malutki żel antybakteryjny. W Polsce takiego nie używałam, ale tutaj jestem jego wielką fanką. Podróżując dotyka się wielu rzeczy a jak nas dopadnie głód to potem tymi brudnymi łapkami często dotyka się też jedzenia..także warto mieć takie "mini żelowe mydełko" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam. Bardzo ciekawy post:) Dużo dowiedziałam się o Meksyku z tego bloga :) Mam parę pytań:
    1. Czy w Meksyku popularne są owoce o graviola? jakie są najbardziej popularne owoce w Meksyku?
    2. Czy Meksykanie lubią zwierzęta domowe?
    3.Czy hacjenda pełni w tych czasach rolę bardziej turystyczną? Gdzieś czytałam,że teraz kręci się tam filmy albo urządza śluby.
    4.Słyszałam, że meksykańskie telenowele są bardzo lubiane. Czy to prawda, że w Meksyku ich produkcja przybrała charakter przemysłu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1) Tak, graviola, czyli tutaj guanabana, a po polsku flaszowiec miękkociernisty ;) jest w Meksyku dostępna, ale to nie znaczy, że dostanie się ten owoc w każdym sklepie i na każdym targu, nie jest aż tak często spotykana, przynajmniej tutaj, gdzie ja przebywam.
      Owoców popularna jest cała masa: mango, banany, pomarańcze, melony, papaja, guayaba, granadilla i o wiele, wiele więcej!
      2) To już zależy od Meksykanina, ale myślę, że w tej kwestii aż tak bardzo nie różnią się w tym od Polaków.
      3) Niektóre hacjendy zostały zamienione np. na hotele. Ale są takie, które wciąż pełnią funkcję mieszkalną.
      4)Tak, to prawda.

      Usuń
  5. Hej Ola! Bardzo ciekawe informacje,lecimy we wtorek do Meksyku i głównie zwiedzamy chiapas. Czy masz jakieś wskazówki w kwestii wypożyczenia samochodu? Ladujemy w tuxtli I nie wiemy jak to rozegrać. Czy możemy wypożyczyć na lotnisku w tuxtli a później oddać w punta caña? Czy generalnie wypozyczcac?
    Pozdrawiam,
    Grzegorz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Punta Cana? Punta Cana jest na Dominikanie.
      Nie wypożyczałam nigdy w Meksyku samochodu, ale z tego, co widzę, to opcja wypożyczenia na lotnisku w Tuxtli, a oddania w innym miejscu w Meksyku jest możliwa (sprawdziłam dla Europcar).
      Czy wypożyczać, to zależy już od Waszego planu podróży i oczekiwań. Jeśli skupiacie się na dokładnym zwiedzaniu Chiapas, to może być to dobry pomysł - robienie tego transportem publicznym byłoby męczące i czasochłonne, a w niektóre miejsca on nawet nie dojeżdża.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  6. Nie wyobrażam sobie pobyty w Meksyku (ani w żadnym innym miejscu) bez próbowania ulicznego jedzenia (tak ładnie zwanego u nas ostatnio street foodem). Fakt, że to meksykańskie bardziej jednak przypomina przenośne bary mleczne albo pierogi sprzedawane z torby w pociągu do Lwowa niż hipsterskie streetfoodowe budki i sprzedawców z tunelami w uszach ;) - więc nazwa mi trochę zgrzyta. Ale dla nas jedzących to lepiej. Sprawdzony sposób na początek - wszędzie: szklanka alko z colą do kolacji :) Olu - dziś dowiedziałam się o spotkaniu książkowym w Krakowie i dosłownie zatonęłam w Twoim blogu - również z braku możliwości zatonięcia w książce. Spędziłam ostatni miesiąc mojej podróży w Meksyku i wciąż próbuję go pojąć. Lista pytań jest już sążnista :) Zapowiadam od razu – gdyby odeszła mnie odwaga ;) Do zobaczenia w Krakowie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hola Ola. Fantastyczny jest twój blog,same niezwykle przydatne wskazowki. Nie wiem, czy my się znamy, ale na pewno mamy wspolnych amigos, chociażby Kasia Dembicz. KIlka dni temu moja zaprzyjazniona księgarnia na ulicy Zeromskiego, rog Reymonta poinformowała mnie o ewentualnym spotkaniu z Tobą. Liczę na to. Rok temu ci sami przemili ludzie z księgarni zrobili mi także spotkanie autorskie w związku z promocją mojej książki. Są to reportaże z wielu krajow Ameryki łacińskiej : Latynoski zawrót głowy. Książkę sponsorowała Fundacja profesora Dembicza. Na początku września będzie wydana nowa książka. Tę twoją kupię w najblizszych dniach, bo musi być bardzo ciekawa. Gratuluję najserdeczniej. Tęsknię za Meksykiem, spędziłem w tym fascynującym kraju ponad 20 lat i pragnę go ponownie odwiedzić. Gdybyś była w Warszawie, prosiłbym o spotkanie.

    OdpowiedzUsuń