wtorek, 16 lipca 2019

Fotoreportaż: Kapłanka świętych grzybów. Urodziny Marii Sabiny w miejscowości Huautla de Jiménez

Grzyby halucynogennie wyeksponowane są na bramie miasta, na tutejszych taksówkach, ścianie ośrodka kultury, lokalnej podstawówki, a nawet kościoła. Huautla de Jiménez, miasteczko w górach na północy meksykańskiego stanu Oaxaca, jest niekwestionowaną stolicą "świętych grzybów". Używane przez tutejszych Mazateków od pokoleń do leczenia oraz przewidywania przeszłości stały się sławne pod koniec lat 50. XX wieku, kiedy przybył tu Amerykanin Robert Gordon Wasson. Odbył on ceremonię z miejscową uzdrowicielką, Marią Sabiną, i napisał o tym artykuł dla magazynu "Life". Po tym tekście fali "turystów psychodelicznych" przybywających do Huautli nie dało się już zatrzymać. Grzybowe rytuały z Marią Sabiną odbywali tu podobno John Lennon, Jim Morrison, Bob Dylan, Walt Disney, Pelé.

Maria Sabina, "kapłanka świętych grzybów", która zmarła w 1985 roku, jest dziś ikoną kontrkultury, a jej podobizna jest powielana na tysiącach koszulek. Jej urodziny, przypadające podobno na 22 lipca, są hucznie obchodzone w miasteczku, które dzisiaj wybrało grzyby halucynogenne na swój główny produkt turystyczny. Nie od początku tak było, kiedyś napływ psychodelicznych turystów przeszkadzał Huautli do tego stopnia, że na wjeździe do miasta postawiono blokady i nie wpuszczano nikogo, kto wyglądał jak hipis. Ostatnie dziesięciolecia historii Huautli to barwna historia spotkania tradycyjnej indiańskiej społeczności z nagłym i lawinowym zainteresowaniem świata roślinami psychoaktywnymi.

Opisuję ją w czwartym rozdziale mojej książki "Dzieci Szóstego Słońca. W co wierzy Meksyk" (Wydawnictwo Czarne, 2018). Ten fotoreportaż jest do niego ilustracją.

wtorek, 26 lutego 2019

Fotoreportaż: Festiwal czarowników w Catemaco

Po mieście jeździ samochód z głośnikiem na dachu. Ogłasza, że wieczorem zaczyna się coroczny festiwal czarowników. Zwieńczeniem uroczystości jest tradycyjna czarna msza.

Program festiwalu został wydrukowany przez tutejszy ratusz. Urzędnicy zatroszczyli się też o plakat oraz promocję. Miejscowi oficjele są obecni na uroczystościach. Przyjechał nawet stanowy sekretarz turystyki. Na rozpoczęciu czarownicy poddają ich rytuałowi oczyszczenia. Burmistrz unosi ręce na boki, daje się okadzić dymem z kopalu, zmieść złą energię przy pomocy wiązki ziół, spryskać głowę magicznym sprejem.

W tym roku jednak urzędnicy zabronili zabijania zwierząt podczas czarnej mszy. Zwykle zabijano kozła i kilkanaście czarnych kur, co spotykało się z krytyką. No i ten pentagram, źle się kojarzył. W tym roku zamiast pięciu ramion jest więc sześć.

(Więcej na temat "meksykańskiej stolicy czarowników" i festiwalu z okazji pierwszego piątku marca piszę w rozdziale "Daj się zaczarować" w mojej książce "Dzieci Szóstego Słońca" - Wydawnictwo Czarne, 2018)

poniedziałek, 11 lutego 2019

8 najbardziej kolorowych fiest ludowych w stanie Chiapas

Idzie karnawał, a wraz z nim cała feeria przepięknych kolorowych fiest meksykańskich. Meksykanie uwielbiają się bawić, a święta kościelne często idą tutaj w parze z dziką zabawą. Hucznie świętuje się dzień patrona danej miejscowości, ważnych świętych, a także inne daty: Wielki Tydzień, Matki Boskiej Gromnicznej czy karnawał właśnie. Dzięki temu mieszkając w Meksyku nie da się nie wyuczyć kalendarza liturgicznego na blachę.

Fiesty kościelne są nie tylko zabawą, ale i rytuałem. Wielu Meksykanów wciąż wierzy, że dzięki nim utrzymują porządek we wszechświecie i gdyby nie oni, ze światem mogłoby wydarzyć się coś złego. W wielu uroczystościach da się zauważyć ryty wyraźnie niekatolickie i możliwe, że niektóre elementy wywodzą się jeszcze z czasów przedhiszpańskich. Przedhiszpańskim motywem jest obecność tańca, którego rytualne znaczenie było bardzo ważne przed przybyciem tu Europejczyków. Podczas fiest przewija się także motyw maski, który może mieć swoje korzenie u dawnych kultur przedhiszpańskich, ale bardzo możliwe, że przywędrował tu wraz z Hiszpanami oraz praktykowanym wtedy przez nich słynnym tańcem "moros i cristianos", inscenizujących zwycięską wojnę z Maurami w XV wieku, a zarazem symboliczną walkę dobra ze złem.

czwartek, 3 stycznia 2019

Santo Toribio. Nowy patron nielegalnych migrantów

Granicę ze Stanami próbuje przekroczyć co roku 11 milionów nieudokumentowanych migrantów. Po drodze czeka na nich wiele niebezpieczeństw, z których straż graniczna wydaje się najmniej makabrycznym. Mogą oni trafić na nieuczciwych przemytników, złodziei, gwałcicieli, handlarzy ludźmi, sutenerów. Wrogiem okazuje się być też natura: dzikie zwierzęta, rwące wody Rio Grande, a także bezkres i gorąc pustyni.

Przed całym tym złem ma chronić modlitwa. Jako że o ten nielegalny przecież proceder może niekoniecznie wypada prosić Najświętszą Panienkę z Guadalupe, nieudokumentowani migranci znaleźli sobie swoich własnych świętych patronów. Pierwszy z nich kiedyś sam w przeszłości był przemytnikiem, jednym z tych dobrych. Inny był żołnierzem skazanym za pedofilię i morderstwo. Tylko jeden z patronów nielegalnego przekraczania granicy jest świętym uznanym przez Watykan. Nazywa się Toribio Romo. I za życia był gorliwym przeciwnikiem emigracji do USA.