wtorek, 19 lutego 2013

Mercado de Sonora

Santa Muerte, magiczne eliksiry, zioła, kozy, pawie, maski, laleczki voodoo... To wszystko można kupić na Mercado de Sonora czyli moim nowym ulubionym miejscu ever. Moje tegoroczne Deefe dedykuję wizytom na stołecznych bazarach. A zacząć musiałam oczywiście na Mercado de Sonora, które słynie przede wszystkim z handlu "brujerią", czyli szeroko pojętą "magią", białą i czarną. Na jednej półce stoi tu Święta Śmierć, bogowie z santerii, Panienka z Guadalupe, święci katoliccy, Jesus Malverde oraz końskie kopyta. Sprzedaje się tu również pełen inwentarz żywych zwierząt oraz gadżety na imprezy, typu przebrania, maski i inne kiczowate cudoki. Znajdziemy tu również zioła i eliksiry na każdą chorobę . Do 1990 roku, zanim to zalegalizowano w Meksyku aborcję, można było tutaj kupić lek i na tę dolegliwość.

 Kto mnie zna ten wie, jaką dziką radością było dla mnie to wszystko.





Piękny religijny synkretyzm.

 Żółwie, kraby i żaby w jednym stali akwarium.

Yodę zobaczyłam dopiero na zdjęciu po powrocie do domu:(

"Quita calzon" czyli magiczny eliksir na "zrzucenie gaci" tuż obok Świętej Śmierci.



Podręczny zestaw do czarów: Św. Marcin, Santa Muerte, nasionka i inne specyfiki.


Jak na Arce Noego.

A to moje zakupy ku kolczykom przyszłym. Santa Muerte + Jesus Malverde, patron przemytników narkotyków, w nomenklaturze międzynarodowej "Robin Hood", po polsku Janosik.
Nie wrzuciłam foteczki całego worka indiańskich figurek, bo kicz i wstyd.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz