środa, 20 lutego 2013

Mercado San Juan

Jak już wspomniałam ten pobyt w Deefe sponsorują stołeczne bazary. Po raju dla mojej duszy, jakim był wczorajszy bazar de Sonora, dzisiaj wybraliśmy się do raju dla ciała - Mercado San Juan. Położony w centrum Deefe istnieje jako miejsce targu już od czasów prekortezjańskich, a zwał się wtedy Moyotlán. Ale to nie ze swojej wielowiekowej tradycji słynie, ale z produktów, które można tam kupić. Mercado San Juan to przepiękny przegląd najdziwniejszej spożywki. 

Można tu kupić mięso małpy, kokodrila, węża i innych zwierząt. Można kupić jadalne kwiatki, które wyglądają jak bratki. Można też kupić najdroższą w swoim życiu kanapkę z serem i wędliną, która kosztuje 500 złotych. Albo - jeśli ma się takich towarzyszy jak Dom i Juan, z którymi tam się wybrałam - można skosztować za darmo wędliny, która zwie się pata negra i kosztuje 3300 pesos za kilogram (ponad 800zł).


To taki, co sobie pływa w mezcalu. Podobno był przysmakiem azteckich wielmożów.

Mięsa w ofercie: jeleń, kokodril, dzik, bufalo, pancernik, struś, lew, tygrys, kangur, lepisosteus (śmieszna ryba w kropki z nosem), escamol czyli jaja mrówek (przysmak wielmożów azteckich), gusanos to robaki , chinicuil to inna larwa,  paka czyli spory gryzoń, paw, iguana, lis, wąż, co to jest cumile - nie doszłam, acocile to ryba, która pływa bokiem, królik, koźlę, prosiak, przepiórka, konik polny, jagnię. Reszty nazw już nie mogę odczytać.

Po prawo Pan Atun (tuńczyk), po lewo Pan Dom (dla skali)


Jadalny kwiatek sztuk 1 to wydatek 10 pesos (trochę mniej jak 2,5zł)


Ta pozycja za 1800 pesos to nie najdroższa kanapka w karcie. Widziałam też taką za 3300, ale była z kawiorem, więc się nie liczy. Ta za 1800 to ser + wędlina + pomidor + sałata + bagietka.
Dziwnie te wszystkie rarytasy wyglądają na zalaminowanej, wydrukowanej byle jak karcie w obskurnej i brudnej hali... Ale to chyba cały w tym rarytas.

Rzeczona pata negra. 3500 pesos za kilogram (800zł)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz