poniedziałek, 6 stycznia 2014

Maraton Lupe-Reyes - impreza, która trwa miesiąc

Meksykanie umieją się bawić. Słowa "fiesta" nie wymawia się tu nadaremno. Dziś cały Meksyk leczy kaca po najdłuższej z nich, która trwała... prawie miesiąc.  Maraton Lupe-Reyes, zaczyna się w Dniu Matki Boskiej z Gwadelupy (12 grudnia), a kończy się w Święto Trzech Króli (6 stycznia). Pomiędzy impreza zahacza o parę innych świąt, szczelnie wypełniając miesiąc okazjami do przechylenia tego czy owego...


Poza paroma tematycznymi wstawkami z okazji poszczególnych świąt cały miesiąc wygląda tak po prawdzie podobnie i ma opływowy kształt butelki :)


"Cześć sąsiedzie! Gotowy na ćwiczenia?", "Tak, biorę się właśnie za maraton".
"Ach, jak dobrze, że przejmujesz się swoim zdrowiem", "Tak, zdrowie! Za Guadalupe-Reyes!"

Tylko najwytrwalszym śmiałkom udaje się dobiec do mety.

Wydawać by się mogło, że w te dni 120 miliony Meksykanów co do sztuki wylegają z domów, by hucznie się bawić. Wszędzie jest pełno ludzi, imprez, fajerwerków, tańców, muzyki i wszystkich innych atrybutów dobrej imprezy. Posadas i Boże Narodzenie świętowałam w San Cristobal i wydawało mi się, że cały Meksyk święta spędza właśnie tam. Potem pojechałam do Mazunte. Tam również jako żywo bawili się wszyscy Meksykanie. Sylwester w Zipolite to była jedna niekończąca się impreza na plaży, która wydawać by się mogło, że przyciągnęła tłum rzędu kolejnej populacji Meksyku;) 5 stycznia w centrum Oaxaki grasowało kilkanaście band Trzech Króli, bo inaczej nie starczyłoby miejsca na ich kolanach dla wszystkich meksykańskich dzieci. Ja starałam się Meksykanom nie ustępować kroku i pokazać, że również słynna polska krew nie woda. Dlatego tak mało pisałam ostatnio na  blogu.

Bo się działo! Maraton Lupe-Reyes prezentuje się tradycyjnie tak:
12 grudnia - Dzień Matki Boskiej z Gwadelupy (więcej tutaj i tutaj)
16 - 24 grudnia - Las Posadas (więcej tutaj i tutaj)
24 grudnia - ostatnia posada i Wigilia
25 grudnia - Boże Narodzenie
28 grudnia - El Dia de los Santos Inocentes
, po polsku: Święto Świętych Młodzianków, tudzież Święto Niewinnych Niemowląt, które Herod kazał wymordować z powodu przyjścia Zbawiciela. To także comiesięczne święto Judy Tadeusza, patrona spraw beznajdziejnych, który ma w Meksyku wielkie wzięcie.
31 grudnia - Sylwester
1 stycznia - Nowy Rok
5-6 grudnia - Trzech Króli


Okazji wiele, a wiadomo, że jak jest okazja to trzeba się napić. Każde święto ma swoje tradycyjne potrawy, więc dlaczego Maraton Lupe-Reyes miałby nie mieć? Zgodnie ze specyfiką imprezy, tu tradycyjne dania są w postaci ciekłej i sowicie alkoholowanej. Na tę okazję powstało nawet piwo o niedwuznacznej nazwie "Lupe-Reyes". Innym, bardziej znanym trunkiem tego okresu, jest piwo Noche Buena (pol. wigilijne). Ciemny, aromatyczny trunek produkowany jest przez największą kompanię piwowarską w Meksyku Cuauhtémoc-Moctezuma i dostępny w sprzedaży jedynie od października do grudnia. Meksykanie mówią, że święta mają dla nich smak tego piwa, a pojawienie się go w sprzedaży to pierwszy znak, że święta już tuż-tuż. Chodzą okrutne plotki, że piwo sprzedawane jest w tym okresie, bo to zlewki z tego, co przez ostatni rok się nie sprzedało. Takie "piwo nawinie" - zlejmy wszystko, co się nawinie:)

Woltaż nie-w-kij-dmuchał.

Lupe-Reyes ma na tyle silne nacechowanie, że Meksykanie zaczęli już go uosabiać. Tak jak podczas fiesty w Veracruz karnawał to nie tylko zabawa-niefizyczny abstrakt, ale także Juan Carnaval - człowiek z krwi i kości, który walczy ze swoim wrogiem - równie ludzkim - Złym Humorem, tak i Lupe-Reyes ma już swoje człowiecze oblicze. Lupe-Reyes może być kobietą lub mężczyzną, pojawia się często w mediach, lubi występować w reklamach.

Jeśli Lupe-Reyes ma już krew i kości, to nie tak łatwo się go pozbyć. Leczenie kaca po miesięcznej imprezie, to kolejny miesiąc, ale potem nadchodzi jeszcze to, w czym Polacy są mistrzami gatunku - tzw. pochodna imprezy. Co to za impreza? O co chodzi? Dlaczego robi się ją tak późno? O tym napiszę na końcu postu, a czekanie umilą Wam moje foteczki z Maratonu Lupe-Reyes. Na zdjęciach alkohol nie leje się strumieniami, znajdziecie za to parę ciekawostek o lokalnych zwyczajach, i zobaczycie,jak spędziłam święta. Jak przeżyć święta bez śniegu? Czy da się zjeść barszcz, pierogi i bigos 10 tysięcy kilometrów od domu? Co znajdziemy na wigilijnym stole w Meksyku zamiast kompotu z suszu? Zobaczcie:

LAS POSADAS

Meksykańskie posadas przypominają trochę nasze kolędowanie. Józef w słomkowym kapeluszu, Maryjka na żywym osiołku, pastuszek z uroczą owczą maskotką a la Zakopane i aniołki maszerują od domu do domu i proszą o gościnę. Tam, gdzie się im jej nie odmówi, zostają na fieście. Ta sama historia powtarza się przez 9 kolejnych nocy, które mają symbolizować 9 miesięcy ciąży Maryi. Fot. z San Cristobal.

Posadas - jak nasze święta - każdy spędza tak, jak chce, ile domów, tyle zwyczajów.
Tradycyjnie obchodzi się je w gronie rodziny lub przyjaciół. Ja nie mam przy sobie rodziny, ale mam świetną rodzinę przyjaciół!

Każdego wieczora podczas posady rozbija się piniatę.
Ta wisząca przy Zocalo w San Cristobal z pewnością była pusta, jednakże gdyby zawisła w Polsce, to pewnie pierwszego wieczora znalazłby się ktoś, kto nie omieszkałby sprawdzić;)

WIGILIA:

Jak wigilia, to i tradycyjne zdjęcie "za stołem". Pewnie zbyt wiele fotka ta nie różni się od Waszych słitaśnych foteczek na fejsbuczku, bo... ta nasza wigilia była właśnie wigilią polską. Pierwsze święta nie z rodziną napawały moje serce smutkiem, a moje meksykańskie noce płaczem. Wtedy pojawiła się Monika (po prawo), której mama wysłała na święta opłatek, suszone grzyby, mak i... sianko pod obrus. Monika ma też tutaj maszynę do robienia kiełbasy oraz beczkę do kiszenia kapusty w budowie. Mnie najbardziej zachwycił Chrzanik oraz wizyta niespodziewanego wędrowca, którym okazał się jubilat Mauricio, z którym pracowałam w marcu 2012 roku (po lewo).

Przygotowanie polskiej wigilii w Meksyku to nie rurki z kremem. Bo jak zrobić coś w kraju, który nie zna karpia i kapusty kiszonej, a mak jest na cenzurowanym? Ano trzeba się posłużyć metodą substytutu. Nie wiem, w czym rzecz, ale mimo różnych składników mój barszcz smakował jak w domu - może jednak najważniejszym składnikiem jest serce? Oprócz barszczu zrobiłam jeszcze uszka i pierogi, Monika dołożyła jeszcze kulebiak i makowiec oraz polską wódkę.

BOŻE NARODZENIE

Hipermarket Chedraui stanął na wysokości zadania.
Choinka z butelek coca coli jest jak najbardziej na miejscu, bo to właśnie ten trunek króluje tu na stołach zamiast kompotu z suszu. Jakże mogłoby być inaczej w kraju, który jest największym konsumentem coca coli na świecie.

Szopka po meksykańsku - zdjęcie, które zrobiło furorę na Facebooku.
Nie jest moje w żadnym stopniu - wpadło na mnie w necie.

Święta bez śniegu są nie do pomyślenia nawet dla Meksykanów, którzy śniegu w życiu na oczy nie widzieli. Sztuczny śnieg na świątecznych dekoracjach jest na porządku dziennym. Na głównym placu miasta, Zocalo, ustawiono zaś sztuczną górkę do zjeżdżania na jabłuszkach.
Kolejka stała od rana do nocy i się nie kończyła.

Świąteczny obiad tradycyjne spala się zaś... na łyżwach ;)

SYLWESTER

Słońce ostatni raz zaszło dla mnie nad Zipolite, o 1:08 czasu polskiego.

 To właśnie stare słońce żegnali, a nowe witali tradycyjnie Indianie, zanim przyjechali tu Hiszpanie i powiedzieli, że słońcem ma być od tej pory Jezus. Dzisiejsi Meksykanie starają się przywrócić do życia stare zwyczaje. Z jakim skutkiem, nie wiadomo - nikt tak naprawdę nie pamięta przecież, jak miało to wyglądać.

Ceremonia, w której braliśmy udział na plaży, była ogromna i zaangażowanych w nią było wiele osób. Wszystko jak na mnie pomieszane było z hipisowskim kultem ziemi. Mimo to ogromnie mnie cieszą takie próby przywracania dawnych zwyczajów.

Ze wszystkim nie grały mi jednak małe świeczuszki, które miały być puszczane na wodę w papierowych łódeczkach. Papierowe łódeczki to z pewnością nie akcesorium prekolumbijskie. Dodatkowo jedyną wodą nieopodal był porywisty Pacyfik, który robił z łódeczkami porządek już w pierwszej sekundzie próby jakiegokolwiek dryfu. Porządek albo nieporządek, bo mokre kawałki papieru trzeba było później zbierać z plaży.

 Przeszliśmy raptem 200 metrów plażą - a tam kolejna uroczystość.
Ta w innych strojach i nastawiona bardziej na zadumę.
Czy stare słowiańskie przedchrześcijańskie zwyczaje też wrócą kiedyś do nas na taką skalę?

TRZECH KRÓLI

 Trzej Królowie nazywają się tutaj Reyes Magos i to oni mieli tu kiedyś wyłączność na przynoszenie prezentów, teraz muszą dzielić tę przyjemność z coca-colowym Świętym Mikołajem (Papa Noel). Niektóre dzieci dostają prezenty dwukrotnie, niektóre tylko od Mikołaja, niektóre tylko od Reyes. Na ulicach jednak więcej dzieci pozuje do zdjęć na Królewskich kolanach, a nie na tych Mikołajskich. 5 stycznia wieczorem, podobnie jak w Hiszpanii, ulicami przemaszerowuje tradycyjny orszak. Zwyczaj ten stara się od kilku lat wprowadzić także w Warszawie - podobno chwyta. Fot. z Oaxaki

Po jednej stronie balonika Reyes Magos, ale po drugiej Minionki, Angry Birds albo Dragon Ball. Trzej Królowie, podobnie jak Mikołaj, muszą trzymać rękę na pulsie dziecięcej mody.

Tradycyjnym daniem na tę okazję jest tzw. rosca de reyes. Ciasto ma przypominać kształtem koronę, a umieszczone na niej suszone lub kandyzowane owoce mają symbolizować szlachetne koronne kamienie. Podobne ciasto jada się także w Portugalii (bolo rei), Grecji (vassilopita), na południu USA (king cake) i w innych miejscach na świecie.

Dziś do piekarni się nie dopchasz. Tradycyjnie rascas je się maczane w czekoladzie, kawie lub atole. Sercem ciasta jest jednak ukryta gdzieś w środku niespodzianka. Obecnie w Meksyku jest to mała figurka Jezuska (kiedyś porcelanowa, obecnie plastikowa). Podobno tradycyjnie była to fasolka, a zwyczaj wywodzi się z rzymskich Saturnaliów, które przypadały w podobnym okresie. Kto w swoim kawałku ciasta znajdzie figurkę - ten ma zorganizować kolejną imprezę 2 lutego - pochodną Lupe-Reyes.

I tu przechodzimy do zajawionej wcześniej przeze mnie imprezy, która ma być kontynuacją Maratonu. Ja nazwałam ją sobie po polsku "pochodną Lupe-Reyes". Pochodna imprezy to taka impreza, którą można zorganizować za sprzedane butelki po poprzedniej. Tak więc, po miesięcznej imprezie - przychodzi miesięczny kac, a potem zebranie sił i butelek i kolejna impreza. 2 lutego, Święto Matki Boskiej Gromnicznej to tradycyjnie koniec okresu świątecznego. W Polsce wtedy kończą się wizyty duszpasterskie, a my powinniśmy rozebrać choinkę (chyba że jesteśmy Pawłem Radziszewskim i trzymamy ją do przyszłych świąt:P). W Meksyku zaś szczęśliwiec, który w swoim kawałku rasci znalazł figurkę Jezuska, powinien zanieść ją do kościoła na pamiątkę Ofiarowania Jezusa w Świątyni, które miało miejsce 40 dni po jego narodzinach. Po wizycie w kościele ten sam szczęśliwiec zorganizuje u siebie pochodną imprezy, gdzie będzie miał zaszczyt poczęstować wszystkich tamalami oraz atole.

Pochodna Yao Minga jest większa.
"Maraton Guadalupe-Reyes się skończył? Daj se siana.
Ja jadę z koksem (tu z ponchem) do 2 lutego".

"Maraton Guadalupe-Reyes?! Phi!
To dla dzieci. Ja robię Maraton Reyes-Guadalupe!"
Można i tak ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz