piątek, 1 listopada 2013

Imieniny Santa Muerte

1 listopada to w Meksyku nie tylko Wszystkich Świętych. Wielu Meksykanów tego dnia nie pali świeczek na cmentarzach, tylko na ołtarzyku swojej nowej świętej. 1 listopada to tutaj również imieniny i wspomnienie Świętej Śmierci. Według badań, wierzy w nią 5% Meksykanów, czyli prawie 5 milionów osób!

Jak to się stało, że do panteonu świętych w Meksyku dołączyła Santa Muerte? Żeby zrozumieć ten fenomen, trzeba zejść do samych podstaw meksykańskiej religijności i często powtarzanej przeze mnie różnicy w podejściu do Boga tu i tam. Gdy w Polsce modlimy się do Boga, żeby coś nam dał i on nam to daje, to nazywamy to cudem. W Meksyku jest to jego świętym obowiązkiem. Jeśli poproszony o daną "przysługę" święty mimo gorliwych modlitw okazuje się średnio skuteczny - ląduje w naszej niełasce do odwołania. Są nawet w Meksyku kościoły, gdzie bardziej niezawodni święci mają swoje figury bliżej ołtarza. A gdy powinie mu się noga, to siup - figura leci bliżej drzwi. W najbardziej niebezpiecznej dzielnicy Deefe - Tepito - jej oficjalny patron, św. Franciszek, średnio dawał sobie radę. Bo gdzie tu jego łagodność i pokojowe nastawienie do świata do tego, co dzieje się na tutejszych ulicach? Mieszkańcy zamienili go więc na bardziej orientującą się w problemach dzielnicy patronkę - Świętą Śmierć właśnie.


Jeśli o pozycji w panteonie świętych decyduje jedynie "skuteczność", a nie CV świętego czy też jego uznanie przez kościół, to i o nowych świętych tutaj łatwo. Santa Muerte wyjątkowo łatwo przyszło przebicie się przez to kryterium. Co jak co, skuteczności śmierci odmówić przecież nie można. Nowa święta przoduje również dzięki kryterium powszechności. Do najczystszej Panienki z Gwadelupy nie wypada przecież modlić się przestępcy czy prostytutce. A zaryzykuję stwierdzenie, że tacy ludzie w Meksyku wierzą tutaj nadzwyczaj gorliwie. Popularność Santa Muerte zawdzięcza także (a może przede wszystkim) temu, że wysłuchuje ludzkich modlitw i daje wiernym to, o co ją proszą. Cóż jest bowiem bardziej przekonującego niż sąsiadka, która opowie nam o otrzymanych przez nią osobiście dzięki Świętej Śmierci łaskach? Mamy wtedy żywy i namacalny dowód, że to działa! 

 Święta Śmierć idealnie wpisuje się w klimat Dias de los Muertos. Tutaj, na bazarze w Xalapie, na stoisku z Santa Muerte, możemy znaleźć także świąteczne gadżety. Nie mylcie jednak Catriny (pani w kapeluszu wiszącej po prawo) ze Świętą Śmiercią. Więcej pisałam na temat różnicy między nimi TUTAJ.

 Santa Muerte z sową u stóp ma dać nam mądrość.
Taka by mi się przydała.

Meksykanie przebierają w świętych wedle ich skuteczności, więc na jednej półce można znaleźć ich pełen zestaw, co kto lubi. Święta Śmierć, Jezus na krzyżu, Archanioł Gabriel.

Świąteczna ofrenda. Tym razem z Santa Muerte w roli głównej.


Więcej na temat Świętej Śmierci piszę w listopadowym numerze "Podróży". Dostałam tam cały artykuł, żeby dogłębnie wyjaśnić jej fenomen w Meksyku. Zachęcam gorąco do lektury, jako że na blogu jakoś nigdy nie miałam okazji bliżej Wam o tym opowiedzieć. Wybraliśmy się jedynie na Mercado de Sonora - targowisko w Deefe, gdzie wierni Santa Muerte zaopatrują się w dewocjonalia. Nauczyliśmy się również jednego praktycznego rytuału, dzięki któremu Święta Śmierć zapewni nam, że wybranek/wybranka będzie z nami NA ZAWSZE. 

Tymczasem opowiem Wam o tym, co odkryłam na ten temat tu i teraz. Święta spędzam bowiem w Xalapie, moim nowym ulubionym miejscu w Meksyku. Miejsce to jest jednocześnie postępowe, to miasto uniwersyteckie i artystyczne, jak i mające w całym kraju opinię miejsca wyjątkowo tradycyjnego i religijnego. Wczoraj udało mi się załapać więc tutaj na przygotowania do nocnego czuwania w wigilię imienin Santa Muerte oraz odkryć na bazarze nową, lokalną wariację na jej temat - pół śmierć, pół seksi laskę, która podobno ma korzenie w... kubańskiej santerii.

 
To tutaj, w niepozornym pawilonie przy ulicy wierni zbierają się, by wspólnie modlić do Świętej Śmierci. Nie mam żadnych zdjęć ze środka, bo okryłam to miejsce, gdy wyskoczyłam po kolację na wynos po sąsiedzku na totalnej szybkości. Zaszłam tam wczoraj (31 października) wieczorem, kiedy akurat trwały przygotowania do ceremonii wigilii Santa Muerte. Przygotowujący "mszę" mężczyźni, którzy przyozdabiali akurat salę kwiatami i ustawiali tam krzesła, wytłumaczyli mi, że 1 listopada nie świętują, za to organizują całonocne czuwanie ku czci Świętej Śmierci. Adoracja zaczyna się o dziesiątej wieczorem, zaś kończy się nad ranem. Niestety, na wczorajszą noc miałam już inne plany (wkrótce opiszę!), więc z aparatem wróciłam dopiero rano. Było już zamknięte, zapewne wierni odpoczywali po ubiegłonocnych modlitwach. Na drzwiach umieszczona była karteczka, że dzisiaj i jutro zamknięte. Wyznawcy kościstej panienki obchodzą przecież święta jak wszyscy inni.


Kolejną interesującą rzeczą, którą odkryłam na lokalnym bazarze, jest Santa Muerte Encarnada. Nowa święta albo też wariacja na temat Santa Muerte, to pół kościotrup, pół młoda piękna kobieta:



Zdziwiona tą figurą zapytałam o nią sprzedawczynię. Umiała mi tylko powiedzieć, że to Santa Muerte Encarnada. Ani ona, ani Paulina - Meksykanka, z którą wybrałam się na bazar nie potrafiły mi odpowiedzieć na żadne inne pytanie. Po powrocie do domu postanowiłam więc zapytać o nią wszechwiedzącego Googla. Znalazłam jedno naukowe opracowanie, w którym badacz Santa Muerte skupia się nad tym przedziwnym wizerunkiem. Mówi, że to przedstawienie stosunkowo nowe i pochodzące ze stanu Veracruz (Xalapa to jego stolica). Dlatego więc nigdy wcześniej jej nie widziałam! Nazywa ją la Joven Muerte Encarnada (Młoda Ucieleśniona Śmierć). 


Jako jej genezę upatruje połączenie Świętej Śmierci z Yemayą, boginią z kubańskiej santerii. Wybrzeże Veracruz miało przez wieki duże związki z Kubą i santeria jest tu dość popularna. Ten kubański kult ma pochodzenie afrykańskie - do Ameryki Łacińskiej przywiozło go plemię Joruba. To samo plemię zostało wywiezione także do Brazylii, dzięki temu tysiące kilometrów od Kuby możemy odnaleźć kulty do kubańskiej santerii bardzo zbliżone, m.in. umbandę i candomble. Yemaya tudzież Yemanya jest jedną z orishas, jak nazywa się w jorubijskich wierzeniach bogów.

Jest piękną kobietą o smukłych kształtach. Jest patronką wody, jej kolorem jest niebieski, z tego powodu często utożsamiana jest z Maryją.
Yemaya jest bardzo ładna, nie przeraża jak czaszka Santa Muerte - mówią respondentki badacza. Na zdjęciu w książce La Joven Muerte Encarnada miała zachowaną, ludzką twarz, za to miała dziurę w brzuchu, przez którą było widać wnętrzności. W necie znalazłam jej jedynie jedno przedstawienie - tu ma skrzydła, a z kościotrupa jedynie nogę. Dzisiaj poszłam na bazar ponownie. Tym razem specjalnie w poszukiwaniu Encarnady. Zauważyłam, że nowa święta ma zawsze ciemny, jak Yemaya, kolor włosów:




Znalazłam też taką panią wśród świętych figur.
Sprzedawca nie nazwał jej Yemayą, podał inne imię.

Sam Google nie wiedział na jej temat dużo. Jakaś kobieta pytała, czy ktoś ma obrazki ją przedstawiające. Internautka nie spotkała się ze zrozumieniem. Jeden internauta wyzwał ją od wierzenia w bożki oraz zabobony i polecił modlitwę do Boga Ojca. Drugi nie miał pojęcia, o czym mówi. Trzeci dał jej link do zdjęcia śmierci, która wygląda jak z okładki deathmetalowego albumu. Niezrażona jednak, z wypiekami na twarzy, obiecuję zgłębiać temat dalej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz