wtorek, 28 stycznia 2020

Beata Kowalik "No pasa nada! Nic się nie dzieje. Kobiece oblicze Meksyku" - recenzja książki

Maczyzm w Meksyku został wyniesiony niemalże do rangi filozofii narodowej. Jest jednym z pierwszych popularnych skojarzeń z tym krajem, gdzieś obok tacos, tequili, mariachis, kaktusów i sombrero. Niebezpodstawnie. Wciąż w tradycyjnych społecznościach kobieta podporządkowana jest mężczyźnie, który decyduje o całym jej losie. Kobieta, która ma kochanka, zostaje potępiona. Mężczyzna, który ma kochankę, jest podziwiany, a jeśli obok oficjalnego domu z żoną "casa grande" ma jeszcze rodzinę z kochanką "casa chica", świadczy to o jego zamożności i prestiżu. Meksyk od zarania swojego istnienia mówił praktycznie jedynie męskim głosem, kobietom głos zupełnie zabierając. Dlatego tak długo czekałam na książkę, która ten głos kobietom odda. Szczególnie, że kobiety w Meksyku przestają bać się mówić i krzyczą coraz głośniej i głośniej. Chciałabym, by świat je usłyszał.

29 stycznia 2020 roku, premierę ma zbiór reportaży o kobietach w Meksyku "No pasa nada! Nic się nie dzieje" Beaty Kowalik, wydany przez Wydawnictwo Kobiece.  Zobaczcie moją recenzję tej długo wyczekiwanej książki.

czwartek, 16 stycznia 2020

8 owadów do spróbowania w Meksyku

Owady je się tradycyjnie w 80 procentach krajów na świecie. Jedynie cywilizacja zachodnia, głównie Europa, wyłamuje się od umieszczania ich w swojej diecie. Insekty są najbogatszym źródłem protein, zawierają ich nawet około 90 procent (dla porównania - wołowina ma ich zaledwie 40-70%). Owady są świetną alternatywą dla mięsa także z innych, ekologicznych powodów. Ich produkcja nie wiąże się z tak dużą emisją dwutlenku węgla i nie zabiera tak dużych obszarów rolnych. Dodatkowo,włączenie do diety insektów może ochronić przed wycinką lasy deszczowe, które zamieszkuje wiele jadalnych gatunków.

W Meksyku od zarania cywilizacji jadło i je się owady. Meksykanie mawiają: "Todo lo que corre, camina o vuela, va a la cazuela" ("Wszystko, co biega, chodzi lub lata, ląduje w garnku"). U Meszików niektóre z nich uchodziły za rarytasy zarezerwowane jedynie dla arystokracji. Dzisiaj na terytorium kraju istnieje ponad 500 jadalnych gatunków insektów. Wybrałam dla Was osiem najpopularniejszych:

1) Chapulines
Jadalne owady podobne do koników polnych lub świerszczy. Ich nazwa wywodzi się z języka Meszików - nahuatl (od tego słowa pochodzi np. nazwa parku Chapultepec w stolicy kraju, która oznacza "wzgórze koników polnych"). Szczególnie charakterystyczne dla stanu Oaxaca, gdzie bez problemu można je znaleźć sprzedawanego na miejskim targu w centrum miasta przez cały rok. Lokalne powiedzenie mówi, że jeśli raz spróbujesz chapulines, to na pewno jeszcze do Oaxaki wrócisz. Dzisiaj popularne także w innych miejscach w kraju i sprzedawane z wiaderek lub koszyków w turystycznych lokalizacjach (można je kupić np. w mieście Meksyk, w Chiapas czy na Jukatanie). Owady po oczyszczeniu przyprawia się solą i smaży. Można je dostać w różnych wersjach smakowych, najpopularniejsze są: chilli, limonka i czosnek. W Oaxace spożywa się je jako nadzienie tradycyjnego placka kukurydzianego tlayuda, a na terenie całego kraju jako przekąska do mezcalu w barach typu mezcalería.

sobota, 14 grudnia 2019

Książki non-fiction o Meksyku do przeczytania przed wyjazdem


Moja subiektywna lista najlepszych książek non-fiction o Meksyku wydanych w języku polskim.

Książki przekrojowe:

Sylwia Mróz "Pejzaż bez kolców. Meksyk słońcem malowany", Wydawnictwo Muza 2016
Kompendium wiedzy o Meksyku, napisane przez wieloletnią korespondentkę Polskiego Radia w Meksyku. Od historii przez jedzenie, religię i rękodzieło aż po polskie wątki w Meksyku - książka daje bazę wiadomości na różne tematy dotyczące tego kraju. Osobiście nie nazwałabym tego - jak to robi wydawnictwo - "reportażem", a raczej "podręcznikiem Meksyku". Nie mogę Sylwii wydarować jedynie niefortunnego umieszczenia działu "Kanibalizm" w rozdziale o kuchni, ale generalnie bardzo, bardzo polecam tę ksiażkę. W sam raz na położenie podwalin pod swoją wiedzę na temat Meksyku przed wyjazdem.





Jean Claude Carriere "Alfabet zakochanego w Meksyku", Wydawnictwo Drzewo Babel 2011
Pomysłem autora na przekrojowe ugryzienie Meksyku było umieszczenie poszczególnych elementów charakterystycznych dla tego kraju w formie alfabetu, gdzie każdej literze odpowiada jedno hasło. Można więc podejrzewać, że wybór będzie bardzo mocno przetrzebiony, a ułożona w ten sposób książka nie aspiruje nawet do dania czytelnikowi w miarę kompletnego obrazu kraju. Niektóre hasła są króciutkie, ale te dłuższe są naprawdę niezłe. Przyjemna forma literacka złożona z krótkich niepowiązanych ze sobą fragmentów nadaje się jednak świetnie do autobusu w podróży. W moim przypadku była to jedna z pierwszych książek, po które sięgnęłam przygotowując się do wyjazdu i pamiętam, że bardzo mnie zainspirowała.




czwartek, 12 grudnia 2019

12 grudnia - Obchody święta Matki Bożej z Guadalupe

Mówi się, że 80% Meksykanów to katolicy, ale 100% to wyznawcy Matki Bożej z Guadalupe. Właśnie dzisiaj, 12 grudnia, w rocznicę objawień z 1531 roku wypada jej wielkie święto. Szacuje się, że Bazylikę Guadalupe w mieście Meksyk odwiedziło dziś nawet 10 milionów ludzi.

Ale tego dnia pielgrzymuje się nie tylko do stolicy, lecz też do mniejszych kościołów pod wezwaniem Matki Bożej z Guadalupe. W San Cristóbal de las Casas fajerwerki wybuchają od dwóch tygodni. Przez miasto przechodzą procesje. Reprezentacje banków, sklepów, taksówkarzy. Jest też antorcha guadalupana, czyli wielka sztafeta biegaczy z pochodniami. Przybywają oni czasem z oddalonych o kilkadziesiąt albo kilkaset kilometrów. Im brudniejsza koszulka - której podczas biegu nie powinno się prać - tym większa duma.

Wszystko dla Matki Bożej z Guadalupe, pod której kościołem odbywa się wielki festyn. Są dwie sceny, wesołe miasteczko, jarmarkowe gry hazardowe i piwa w litrowych kubkach na stoisku z panią w skąpym kostiumie kąpielowym. Zobaczcie, jak bawi się Meksyk! Dla Najświętszej Panienki!

sobota, 12 października 2019

Miejsce narodzin bogów. Strefa archeologiczna Teotihuacán - przewodnik

Teotihuacán był zagadką już w czasach Meszików. Powstanie poszczególnych budynków przypisywali oni olbrzymom zwanym quinametin, którzy żyli przed pojawieniem się ludzi. Ich grobowcami miały być właśnie wielkie piramidy. To tu miał powstać świat, to tu oddzielono światło od ciemności, powstały słońce i księżyc. Dlatego dwie największe piramidy zostały nazwane przez Meszików piramidami Słońca i Księżyca. Miejsce miało być bowiem tłem wydarzeń legendy o narodzinach Nahui Ollin - Piątego Słońca.

Teotihuacán to strefa archeologiczna, leżąca 78 kilometrów od centrum miasta Meksyk, wpisana na listę dziedzictwa UNESCO w 1987 roku. Zapraszam do wspólnego zwiedzania wraz z poniższym przygotowanym przeze mnie przewodnikiem.

wtorek, 16 lipca 2019

Fotoreportaż: Kapłanka świętych grzybów. Urodziny Marii Sabiny w miejscowości Huautla de Jiménez

Grzyby halucynogennie wyeksponowane są na bramie miasta, na tutejszych taksówkach, ścianie ośrodka kultury, lokalnej podstawówki, a nawet kościoła. Huautla de Jiménez, miasteczko w górach na północy meksykańskiego stanu Oaxaca, jest niekwestionowaną stolicą "świętych grzybów". Używane przez tutejszych Mazateków od pokoleń do leczenia oraz przewidywania przeszłości stały się sławne pod koniec lat 50. XX wieku, kiedy przybył tu Amerykanin Robert Gordon Wasson. Odbył on ceremonię z miejscową uzdrowicielką, Marią Sabiną, i napisał o tym artykuł dla magazynu "Life". Po tym tekście fali "turystów psychodelicznych" przybywających do Huautli nie dało się już zatrzymać. Grzybowe rytuały z Marią Sabiną odbywali tu podobno John Lennon, Jim Morrison, Bob Dylan, Walt Disney, Pelé.

Maria Sabina, "kapłanka świętych grzybów", która zmarła w 1985 roku, jest dziś ikoną kontrkultury, a jej podobizna jest powielana na tysiącach koszulek. Jej urodziny, przypadające podobno na 22 lipca, są hucznie obchodzone w miasteczku, które dzisiaj wybrało grzyby halucynogenne na swój główny produkt turystyczny. Nie od początku tak było, kiedyś napływ psychodelicznych turystów przeszkadzał Huautli do tego stopnia, że na wjeździe do miasta postawiono blokady i nie wpuszczano nikogo, kto wyglądał jak hipis. Ostatnie dziesięciolecia historii Huautli to barwna historia spotkania tradycyjnej indiańskiej społeczności z nagłym i lawinowym zainteresowaniem świata roślinami psychoaktywnymi.

Opisuję ją w czwartym rozdziale mojej książki "Dzieci Szóstego Słońca. W co wierzy Meksyk" (Wydawnictwo Czarne, 2018). Ten fotoreportaż jest do niego ilustracją.

wtorek, 26 lutego 2019

Fotoreportaż: Festiwal czarowników w Catemaco

Po mieście jeździ samochód z głośnikiem na dachu. Ogłasza, że wieczorem zaczyna się coroczny festiwal czarowników. Zwieńczeniem uroczystości jest tradycyjna czarna msza.

Program festiwalu został wydrukowany przez tutejszy ratusz. Urzędnicy zatroszczyli się też o plakat oraz promocję. Miejscowi oficjele są obecni na uroczystościach. Przyjechał nawet stanowy sekretarz turystyki. Na rozpoczęciu czarownicy poddają ich rytuałowi oczyszczenia. Burmistrz unosi ręce na boki, daje się okadzić dymem z kopalu, zmieść złą energię przy pomocy wiązki ziół, spryskać głowę magicznym sprejem.

W tym roku jednak urzędnicy zabronili zabijania zwierząt podczas czarnej mszy. Zwykle zabijano kozła i kilkanaście czarnych kur, co spotykało się z krytyką. No i ten pentagram, źle się kojarzył. W tym roku zamiast pięciu ramion jest więc sześć.

(Więcej na temat "meksykańskiej stolicy czarowników" i festiwalu z okazji pierwszego piątku marca piszę w rozdziale "Daj się zaczarować" w mojej książce "Dzieci Szóstego Słońca" - Wydawnictwo Czarne, 2018)

poniedziałek, 11 lutego 2019

8 najbardziej kolorowych fiest ludowych w stanie Chiapas

Idzie karnawał, a wraz z nim cała feeria przepięknych kolorowych fiest meksykańskich. Meksykanie uwielbiają się bawić, a święta kościelne często idą tutaj w parze z dziką zabawą. Hucznie świętuje się dzień patrona danej miejscowości, ważnych świętych, a także inne daty: Wielki Tydzień, Matki Boskiej Gromnicznej czy karnawał właśnie. Dzięki temu mieszkając w Meksyku nie da się nie wyuczyć kalendarza liturgicznego na blachę.

Fiesty kościelne są nie tylko zabawą, ale i rytuałem. Wielu Meksykanów wciąż wierzy, że dzięki nim utrzymują porządek we wszechświecie i gdyby nie oni, ze światem mogłoby wydarzyć się coś złego. W wielu uroczystościach da się zauważyć ryty wyraźnie niekatolickie i możliwe, że niektóre elementy wywodzą się jeszcze z czasów przedhiszpańskich. Przedhiszpańskim motywem jest obecność tańca, którego rytualne znaczenie było bardzo ważne przed przybyciem tu Europejczyków. Podczas fiest przewija się także motyw maski, który może mieć swoje korzenie u dawnych kultur przedhiszpańskich, ale bardzo możliwe, że przywędrował tu wraz z Hiszpanami oraz praktykowanym wtedy przez nich słynnym tańcem "moros i cristianos", inscenizujących zwycięską wojnę z Maurami w XV wieku, a zarazem symboliczną walkę dobra ze złem.

czwartek, 3 stycznia 2019

Santo Toribio. Nowy patron nieudokumentowanych migrantów

Granicę ze Stanami próbuje przekroczyć co roku 11 milionów nieudokumentowanych migrantów. Po drodze czeka na nich wiele niebezpieczeństw, z których straż graniczna wydaje się najmniej makabrycznym. Mogą oni trafić na nieuczciwych przemytników, złodziei, gwałcicieli, handlarzy ludźmi, sutenerów. Wrogiem okazuje się być też natura: dzikie zwierzęta, rwące wody Rio Grande, a także bezkres i gorąc pustyni.

Przed całym tym złem ma chronić modlitwa. Jako że o ten nielegalny przecież proceder może niekoniecznie wypada prosić Najświętszą Panienkę z Guadalupe, nieudokumentowani migranci znaleźli sobie swoich własnych świętych patronów. Pierwszy z nich kiedyś sam w przeszłości był przemytnikiem, jednym z tych dobrych. Inny był żołnierzem skazanym za pedofilię i morderstwo. Tylko jeden z patronów nielegalnego przekraczania granicy jest świętym uznanym przez Watykan. Nazywa się Toribio Romo. I za życia był gorliwym przeciwnikiem emigracji do USA.

sobota, 24 listopada 2018

Okolice miasta Oaxaca. 8 niezwykłych miejsc do odwiedzenia

Z miasta Oaxaca nie jest łatwo się wydostać. Z wielu powodów. Zachwyca romantycznością swoich uliczek, niedzielnymi potańcówkami na Zócalo, sklepikami z rękodziełem oraz przepastnym, kolorowym targiem (a jego część spowita dymem smażonych mięs ociera się wręcz o jakąś perwersyjną magię) . Miasto zastawia bowiem także jedną z najgroźniejszych pułapek - pułapkę gastronomiczną. Tutejsza kuchnia uchodzi bowiem za jedną z najlepszych w Meksyku. Oaxaca nieodłącznie kojarzy się z czekoladą, mezcalem, mole oraz tamales oaxaqueños. No i z chapulines, czyli konikami polnymi, których jeśli raz się spróbuje, to już na pewno do Oaxaki się wróci. No i jest jeszcze sztuka. Bo Oaxaca to miasto, w którym wszyscy są artystami i do wszystkich na wszelki wypadek zwraca się "maestro". Mam wrażenie, że w tutejszych licznych galeriach, muzeach, szkołach artystycznych i centrach kulturalnych codziennie odbywają się jakieś wernisaże, finisaże, festiwale, no a przynajmniej jakieś interesujące warsztaty. 

Wydostać się z Oaxaki nie jest zatem łatwo. Ale bardzo warto. Otaczające ją miejscowości słyną bowiem z niezwykłych stref archeologicznych, cudów przyrody, a także z kultury ludowej oraz rękodzielniczych tradycji. Zobaczcie osiem moich ulubionych miejsc w Dolinie Oaxaki:

1) Monte Albán
To według mnie jedna z najpiękniejszych stref archeologicznych w Meksyku. Wszystko przez jej położenie - usytuowana jest ona na wzgórzu z widokiem na Dolinę Oaxaki oraz na stolicę stanu. Położona jest na 2000 m n.p.m. i około 400 m nad otaczającymi ją dolinami. Szczyt wzgórza został przez dawnych Zapoteków spłaszczony, a pozyskane w ten sposób kamienie posłużyły do zbudowania miasta. Jest ono najstarszą znaną i najdłużej istniejącą metropolią na terenie dzisiejszego Meksyku. Istniało przez co najmniej 1200 lat, a od 500 r.p.n.e. aż do 750 r. n.e. pełniła funkcję stolicy Zapoteków i była najważniejszą siłą między Teotihuacánem na północy, a miastami-państwami Majów na wschodzie.

wtorek, 7 sierpnia 2018

Historia jednego obrazu

Wyglądał dość niepozornie. To jeden z tych obrazów, obok których połowa zwiedzających nie zatrzymałaby się w galerii w ogóle, a druga połowa pewnie nie zawiesiłaby na nim wzroku dłużej niż przez kilkanaście sekund. Ja pewnie zaliczyłabym się do tej pierwszej grupy. Gdyby nie to, że namalował go mój znajomy Jesús, meksykański malarz mieszkający w mieście Oaxaca, ten obraz pewnie nigdy nie zaistniałby w moim życiu.

piątek, 22 czerwca 2018

Fotoreportaż: Wytańczyć siebie

– Ja już nie jestem katolikiem, ale bardzo szanuję waszego papieża.
– Dlaczego już nie jesteś katolikiem?
– Wierzę teraz w Tlaloca, Huitzilopochtli, Tezcatlipokę. Bogów z mojej ziemi.
– Modlisz się do nich?
– Tak. Za chwilę zaczynamy. Naszą modlitwą jest taniec.

Ma na imię Cuauhtémoc. Takich jak on są tutaj setki. Według szacunków Cuauhtémoca co najmniej tysiąc. Nazywają samych siebie „tancerzami”, danzantes mexicas, albo „ruchem mexicanidad” (lub w języku nahuatl – mexicayotl). Ja na własny użytek określam ich mianem „meksykańskich rodzimowierców”, bo starają się wskrzeszać dawne azteckie wierzenia i tradycje.

Zebrali się dzisiaj w samym centrum miasta Meksyk, na głównym placu, Zócalo, żeby uczcić najważniejszy dzień w ich kalendarzu: rocznicę powstania México Tenochtitlánu, dawnej stolicy imperium Azteków. Jej ruiny znajdują się tuż pod naszymi stopami. Kilka metrów pod tłumem, który przez pięć najbliższych godzin będzie non stop wykonywać tańce indiańskich przodków.

Twierdząc, że czci jedyny słuszny meksykański dzień niepodległości.

(fragment rozdziału "Wytańczyć siebie. O meksykańskich rodzimowiercach" z mojej książki "Dzieci Szóstego Słońca" - Wydawnictwo Czarne, 2018)

piątek, 25 maja 2018

8 najfajniejszych bazarów w Mieście Meksyk

Bazary są kwintesencją odwiedzanego miejsca. Często żartuję, że powiedzą nam one więcej o społeczeństwie niż podręczniki do socjologii. Te meksykańskie są nie tylko ciekawym doświadczeniem antropologicznym, ale uwodzą dosłownie wszystkimi zmysłami! Miasto Meksyk ma zaś ich całą rozmaitość i żaden z bazarów nie jest taki sam. Jest targowisko czarownic, punków i lokalnego półświatka, a także miejsce, gdzie można spróbować robaków, mięsa iguany i jednej z najdroższych kanapek na świecie.

czwartek, 10 maja 2018

"Tej wiedzy nie znajdzie się w internecie". Wywiad z dyrektorem Muzeum Medycyny Majańskiej, Agripinem Bautistą

To wiedza, której nie znajdzie się w internecie. Nie znajdzie się jej nawet w książkach. Wiedza, która jest w niebezpieczeństwie, która może niedługo zupełnie zaniknąć. Medycyna majańska wciąż jest praktykowana w tutejszych wioskach, jednak widzę coraz mniejsze nią zainteresowanie wśród młodych pokoleń. Młodzi traktują ją jak zabobon. Bardzo mnie to boli, bo wielu rzeczy, jak chociażby właściwości i zastosowania tutejszych roślin leczniczych, medycyna zachodnia mogłaby się od nas nauczyć - mówi mi Agripino Bautista, dyrektor Muzeum Medycyny Majańskiej w San Cristóbal de las Casas. 

Muzeum istnieje od 1998 roku i znajduje się na północ od centrum historycznego, zaraz za głównym miejskim targiem z jedzeniem. Jest tu pięć sal, które starają się przybliżyć wiedzę i tradycję majańskiej medycyny ludowej z okolic San Cristóbal. Ostatnia z sal sygnalizuje problem biopiractwa, czyli patentowania poszczególnych roślin leczniczych, głównie przez wielkie kompanie farmaceutyczne. Przy muzeum znajduje się też ogród z roślinami wykorzystywanymi w tutejszej medycynie, z tabliczkami i opisem ich właściwości. Można tu też umówić się z ilolem, czyli indiańskim medykiem, który za 60 pesos może przeprowadzić limpię, czyli rytuał oczyszczenia, a także doradzić w problemach zdrowotnych. Jest tu także ziołowa apteka, gdzie można zakupić wykorzystywane przez Indian lokalne rośliny lecznicze.

Antonio, ilol, tradycyjny medyk.

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

8 porad na wyjazd do Meksyku, o których nie przeczytasz w przewodniku


 1) Pamiętaj, że autobusy ADO to nie wszystko
Kiedy szuka się w internecie informacji na temat autobusów po Meksyku, wydaje się, że jedyną opcją są duzi przewodnicy typu ADO (kursuje po południowym wschodzie Meksyku) czy Primera Plus (obejmuje głównie regiony na zachód i północ od miasta Meksyk). Przewoźników po Meksyku jest jednak bez liku! I są to opcje często o wiele tańsze. Na krótszych trasach jeżdżą colectivos w postaci najczęściej busików, zwanych też combis (czasem colectivo oznacza też pick-upa, którego paka została przekształcona na miejsca do siedzenia albo taxi colectivo, czyli taksówkę, w której sprzedaje się poszczególne miejsca). Na dalszych trasach, szczególnie tych najpopularniejszych, kursują autobusy drugiej klasy, tzw. autobuses de segunda. Niech Was nie zmyli jednak ich nazwa - takie autobusy bardzo często w niczym nie odbiegają standardem od ADO, a kosztują nawet trzy razy mniej. Autobusy takie nie odjeżdżają zazwyczaj z dworców ADO, a z innych lokalizacji, o które warto zapytać miejscowych (taksówkarze wiedzą wszystko!). Dla przykładu: tanie autobusy do Chiapas z miasta Meksyk odjeżdżają z Plaza de la Soledad (niedaleko Metra Candelaria) codziennie co pół godziny od 17:00 do 19:00, przewoźników jest tam kilkunastu. Autobusy te w zależności od standardu kosztują od 350 pesos (czasem można stargować do 300) do 550 pesos (z luksusami typu rozkładane prawie na płask siedzenia i prywatne ekraniki z filmami jak w samolocie). Na niektórych trasach ciężko jednak znaleźć bezpośrednie tanie połączenia (np. San Cristóbal-wybrzeże Oaxaki). W takich wypadkach polecam zaopatrzyć się w bilety ADO (na ich stronie internetowej) dużo wcześniej - kupując z wyprzedzeniem można znaleźć naprawdę świetną promocję. Uwaga: autobusy w Meksyku generalnie przesadzają z klimatyzacją, ziębią niemiłosiernie, więc polecam wziąć na pokład coś ciepłego.